poniedziałek, 6 sierpnia 2012
Dzien 23 kontynuacja
Sie atrakcje. Zbiegli sie ludzie, kazdy mowil cos innego. uzylismy laty w sprayu i Apan podjechal do wulkanizacji a my rozbilismy sie przy najblizszym drzewie.
Dzien 23
Dzien 23
Budzic sie w takim miejscu to cos pieknego. Widok na Monastyr niesamowity. Zjechalismy ze stromego podjazdu ok 6 km. po czym wykapalismy sie w zrodelkach pod diabelskim mostem. Jedziemy dalej i kontrola przy wjezdzie do Gornego karabachu. Spisali nasz wjazd i pojechalismy piekna asfaltowa i pelna zakretow droga do miejscowosci Shushi. Pyszny obiadek za 5000 AMD ( frytki. miecho
salatka. fasolka ). Dzis niedziela wiec nie damy rady zalatwic wiz w stolicy. Kuerunek poludnie. Tam na trasie zaczepila nas grupka mlodych ludzi sprzedajacych kukurydze. chcieli sie bardzo przejechac na motocyklach. Panie wsiadly do traktora a panowie zabrali panow i wszyscy udali sie nad staw wykapac. Zwiedzajac zabytki zaczelo stawac sie tak ze to my jestesmy atrakcja turystyczna dla nich. Nie wiedzac jak ich odgonic zobaczylismy jeszcze jakis kosciol i grzecznie sie zegnajac powiedzielismy papa. Kolejna Atrakcja PLATAN TREE znow podjazd bardzo wysoko. Podczas zjazdu Apanowi pekla guma :p i zaczely
Budzic sie w takim miejscu to cos pieknego. Widok na Monastyr niesamowity. Zjechalismy ze stromego podjazdu ok 6 km. po czym wykapalismy sie w zrodelkach pod diabelskim mostem. Jedziemy dalej i kontrola przy wjezdzie do Gornego karabachu. Spisali nasz wjazd i pojechalismy piekna asfaltowa i pelna zakretow droga do miejscowosci Shushi. Pyszny obiadek za 5000 AMD ( frytki. miecho
salatka. fasolka ). Dzis niedziela wiec nie damy rady zalatwic wiz w stolicy. Kuerunek poludnie. Tam na trasie zaczepila nas grupka mlodych ludzi sprzedajacych kukurydze. chcieli sie bardzo przejechac na motocyklach. Panie wsiadly do traktora a panowie zabrali panow i wszyscy udali sie nad staw wykapac. Zwiedzajac zabytki zaczelo stawac sie tak ze to my jestesmy atrakcja turystyczna dla nich. Nie wiedzac jak ich odgonic zobaczylismy jeszcze jakis kosciol i grzecznie sie zegnajac powiedzielismy papa. Kolejna Atrakcja PLATAN TREE znow podjazd bardzo wysoko. Podczas zjazdu Apanowi pekla guma :p i zaczely
niedziela, 5 sierpnia 2012
Dzien 22
Dzien 22. Slonce tym razem dotarlo do namiotow stosunkowo pozno - ograniczyl je kanion nieopodal monastyru Norawank. Pakowanie przebieglo w tempie ekspresowym, poniewaz towarzystwa dotrzymywal nam pan zgarniajacy trawe z poletka, na ktorym spalismy. Przeprawa przez strumyk i jedziem dalej - tempo naprawde niezle jak na ostatnie dni. Dotarlismy naprawde wyglodniali pod Tatew - sniadanie marne, przerwa na kapiel w jeziorze i o 15 mamy za soba 160km. Zamiast dotRzec pod monastyr wyciagiem ponad dwoma dolinami, nieswiadomie wybieramy kreta droge niekoniecznie pokryta asfaltem. Rewelacyjny obiad, swiezo pieczone ciastka i mamy dosc energii na zwiedzanie. Temperatura ok. 25, wiec jak dla nas dosc chlodno. W zwiazku z uciekajacym czasem, decydujemy sie noc spedzic na wzgorzu, z ktorego monastyr jest czesto fotografowany. Na miejscu spotykamy rodzine konczaca piknik, ktora czestuje nas arbuzem i wodka (nie bardzo moglismy pic, wiec dostajemy butelke na dobry sen).
Dzien 21
Dzien 21. Zapowiada sie dzien zwiedzania..sniadanie, odzianie sie w motocyklowy ekwipunek - na oko czeka nas jakies 2km jazdy po niewiadomo jakich drogach. 3 min pozniej jestesmy na miejscu... Monastyr jest tuz za zakretem, a nasza mapa po raz kolejny okazuje sie sabotazystka. Gegard jest piekny, a jeszcze piekniejszy jest niewielki wodospad, gdzie mozna sie schlodzic, a potem oslodzic przepysznym chlebem o smaku nieco drozdzowkowym. Mala Apanowa gleba parkingowa i obieramy kierunek swiatyni w Garni...i jedziemy dalej. Docieramy za jasnosci do Areni, winne zakupy i decydujemy sie jeszcze uderzyc na Norawank. Trasa wiedzie przez kanion, a sam monastyr znajduje sie na polce skalnej. Trafiamy na zachod slonca zwiedzajac monastyr, a pare minut pozniej rozkladamy namioty na wczesniej wypatrzonym poletku nad strumieniem. Luskajac semiki czekamy na wschod ksiezyca...po nim juz latarki nie sa potrzebne, zeby trafic do namiotu...
Dzien 20
Dzien 20
Do 11 trzeba wylogowac sie z hostelu. Sniadanie to samo co wczoraj. Pojechalismy jeszcze do dwoch sklepow zobaczyc za namiotem. Kupilismy za 33 345 AMD gdzie ten sam namiot w tej samej fili sklepu 1,5km dalej kosztowal 65 000 AMD. Jedziemy do muzeum zaglady, potem jeszcze dwa monastyry i jedziem do Garni. Dwie drogi: jedna, ktora prowaddza mieszkancy, ale nie ma na mapie. Druga jest na mapie tylko ponoc w strasznym stanie. Zgadnijcie, ktora wybralismy :) Zakupy ... tu zaczela sie przygoda dnia dzisiejszego, ale to opisze Wam Basia.
Do 11 trzeba wylogowac sie z hostelu. Sniadanie to samo co wczoraj. Pojechalismy jeszcze do dwoch sklepow zobaczyc za namiotem. Kupilismy za 33 345 AMD gdzie ten sam namiot w tej samej fili sklepu 1,5km dalej kosztowal 65 000 AMD. Jedziemy do muzeum zaglady, potem jeszcze dwa monastyry i jedziem do Garni. Dwie drogi: jedna, ktora prowaddza mieszkancy, ale nie ma na mapie. Druga jest na mapie tylko ponoc w strasznym stanie. Zgadnijcie, ktora wybralismy :) Zakupy ... tu zaczela sie przygoda dnia dzisiejszego, ale to opisze Wam Basia.
środa, 1 sierpnia 2012
Dzien 19
Pobudka o 8:30 - wszyscy jak jeden maz wypelzli z lozek i uslyszelismy za drzwiamy dzwiek sztuccow...No a ze sniadanie jest w cenie noclegu, uznalismy, ze wszyscy pospieszyli, zeby niczego nie zabraklo (sniadanie podaja 8:30-11:00)...Na sniadanie muffinka i jogurt, takze niekoniecznie to, czego oczekiwalismy - co zrobic? Juz na samym wstepie czulismy, ze hostel moze okazac sie dosc srednim trafem. Ruszamy na miasto - plan: Muzeum Historyczne (czyli tak jak w przewodniku to opisali - brak chronologii i przy wielu eksponatach brak opisow w jez. angielskim), nastepnie Muzeum Parajanov'a (rewelacja!!!), a pomiedzy poszukiwania palatki (namiotu), na sam koniec mialo byc Muzeum Zaglady, ale niestety czasowy bysmy sie nie wyrobili. Wejscia do muzeow rzedu 3 zl studenckie, na ktore lapal sie nawet Apan :D. Koniec dnia spedzilismy w knajpie, bo nie bardzo mielismy ochote wracac do hostelu... Jutro ruszamy dalej, so good night and good luck for us!
Dzien 18
Po cudownej nocy w hotelu tuz pod skalnym miastem Vardzia ruszylismy na Erewan. Niby tylko 240 km, ale ciezko bylo przewidziec czy uda nam sie te trase zrobic (ostatnie rekordy kilometrowe nie nalezaly do najwybitniejszych;p). Do granicy dotarlismy bez zadnych problemow, ale tuz przed nia pojawily sie watpliwosci, czy aby na pewno otrzymamy wizy (niewielkie przejscie graniczne, aczkolwiek jedno z niewielu..). Okazalo sie, ze nawet zle wypelnione formularze da sie pokreslic i nie ma potrzeby ich przepisywania, tak jak to bylo w Rosji, a pytanie o zdjecia zbyte zostalo machnieciem reki;). Kolejnosc okienek oczywiscie pomieszana. No i jestesmy w Armenii. Jedziemy i jedziemy i ani drzew, ani krzakow - iscie ksiezycowy krajobraz i potworny wiatr. Dopiero za jakas rzeczka pojawiala sie zielen, a temperatura zaczela wzrastac. Mala przerwa w Gyurmi (znane ze swych archeologicznych odkryc) na obiad - kolejne wrazenie z Armenii watpliwe - zajumali mi oksy przeciwsloneczne z motocykla ! (niech im bedzie na zdrowie). Obiad w Oasis - knajpa wlasciwie jak ogrod botaniczny, z wodnymi eskpadami, ptakami i roznorodna roslinnoscia....a ceny..hmm...za 4 osobowy obiad (wszyscy sie najedli) zaplacilismy jakies 68 tys. AMD (68 zl), takze calkiem niezle jak na dania :). Do Erewania dojezdzamy praktycznie przed zmrokiem i po wstepnym rekonesansie u taksowkarza, noclegu szukamy na wlasna reke. Inni turysci w takiej sytuacji potrafia byc naprawde pomocni, wiec logujemy sie do hostelu ( doba 5,5 tys. ADM, dostawka 4,5 tys.). Szalu nie ma - obsluga z lacha wykonuje swoje obowiazki, dosc ciasno i duszno, wiec wieczorny spacer sprowadza sie do poszukiwan innego miejsca. Znajdujemy 3 inne hostele, ale skoro planujemy zostac w Erewanie 2 noce nie oplaca sie rano pakowac i przenosic rzeczy....
P.S. Hostel niegodny polecenia to Yerevan Hostel - tu sie zatrzymalismy. Ciasno, duszno, dziwni ludzie, a recepcjonisci - no comment.
P.S. Hostel niegodny polecenia to Yerevan Hostel - tu sie zatrzymalismy. Ciasno, duszno, dziwni ludzie, a recepcjonisci - no comment.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)